Robert De Niro praktykantem, a ja to oceniam.



Któregoś wieczoru wybrałam się z przyjaciółką do kina na jakąś komedię romantyczną, a może nawet i na dramat. Zasiadając w fotelach, mając obok siebie popcorn na nasz seans oraz colę do picia oglądałyśmy zwiastuny innych filmów, które dopiero miały pojawić się w naszych polskich kinach. Właśnie wtedy moim oczom ukazał się zwiastun Praktykanta. Od razu powiedziałam, że bardzo chętnie wybiorę się na ten film do kina, jak tylko będzie taka możliwość. Możliwości takiej jednak nie było, a to z natłoku uczelnianych obowiązków, a to z obowiązków domowych, a to przez pracę. Różne mogły być tego przyczyny. Wczoraj rozmawiając przez telefon zrozumiałam, że właściwie studia mam zdane, pozostaje jedynie obrona, która miejmy nadzieję czeka mnie za kilka dni. Ogromnie się ucieszyłam, bo doszło do mnie, że w końcu mogę poświęcić swój czas na oglądanie sterty filmów i pisać z nich recenzję na bloga. Przypomniałam sobie więc o Praktykancie, którego nie obejrzałam od czasu obejrzenia kinowej zapowiedzi.

Wczorajszy wieczór więc spędziłam z Praktykantem.

Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Praktykant-2015-704026

Kilka informacji wstępnych…
Filmweb zakwalifikował ten film jako komedię. Film powstał w USA, a reżyserką (i zarazem osobą odpowiedzialną za scenariusz) jest Nancy Meyers. Premiera światowa przypadła na 21. września 2015 roku, natomiast w Polsce można było go obejrzeć już od 2. października tego samego roku. Aby obejrzeć cały film potrzebujesz wolnych dwóch godzin, dokładniej 2h i 1min. 

Zwiastun możecie obejrzeć tutaj:  
 

Moja opinia

Filmu moim zdaniem nie zakwalifikowałabym do komedii. Rozpoczyna się od informacji o tym, że owdowiały emeryt cierpi na samotność w wykonywaniu podstawowych czynności. Stara się jednak po czasie urozmaicić sobie wolny czas, zgłaszając się do firmy na stanowisko praktykanta. Oczywiście zostaje przyjęty wraz z innymi, sporo młodszymi osobami. Mężczyzna poznaje działania firmy od środka i to samemu, zupełnie inaczej jak pozostali praktykanci. Każdy z nich bowiem został przypisany pod konkretną osobę, która ma im wyznaczać polecenia i nauczyć ich jak mają je wykonywać.

Benowi, bo tak ma na imię nasz tytułowy bohater, zostaje przypisana redaktor naczelna. Wiecznie zabiegana, nie ma czasu ani dla Bena, ani dla swojej rodziny. Natłok obowiązków ją przytłacza, gdyż czuje, że zaniedbuje swoją rodzinę. W małym spoilerowym skrócie: Ben zdobywa serca wszystkich pracowników, rozpoczynając od kolegów, z którymi został przyjęty na te same stanowiska, poprzez serce kobiety-masażystki, z którą następnie się związał, kończąc na zabieganej pani redaktor, a także na jej rodzinie.

Film opowiada dwie historie. Starszego mężczyzny praktykanta, który ze względu na swoje doświadczenie życiowe zyskał sympatię wszystkich, pomagając, mając swoje zasady, spełniając wszystkie obowiązki, nawet tak beznadziejne jak wyniesienie płaszcza do pralni. Druga jest historia pani redaktor, zabieganej, młodszej kobiety, która ma męża i córkę. Mąż ją zdradza, córka tęskni za mamą, mama pani redaktor również nie cieszy się z kontaktu ze swoją córką.

Podsumowując wszystkie swoje spostrzeżenia: Film jest moim zdaniem smutny, chociaż oczywiście są elementy humorystyczne jednak w minimalistycznej ilości. Przedstawia historię starszego mężczyzny, tytułowego praktykanta, a także jego szefowej. Ben skrada serca wszystkich pracowników i nie tylko. Z filmu można wynieść sporo wniosków życiowych, porusza tematy spełniania własnych obowiązków, sposobu na zagospodarowanie czasu wolnego podczas odczuwania samotności, a także kwestię długich stażem związków.

Ja film oceniam bardzo dobrze, spełnił moje wymagania, ponieważ wczoraj nie miałam ochoty na komedię romantyczną, a na zwyczajny film poruszający kilka wątków i to właśnie otrzymałam. Nie nastawiajcie się jednak, że będzie to typowa komedia, bo porusza tematykę samotności, która de facto śmieszna nie jest. Myślę, że sporo osób może wyciągnąć z tego filmu wnioski czy to do obecnej sytuacji życiowej, czy do tej, co dopiero nas wszystkich czeka.




Komentarze

  1. Dzięki Twojemu wpisowi sama przypomniałam sobie o tym , że miałam obejrzeć ,, Praktykanta''! Dzięki :) Zapraszam do siebie
    htpp://vulnerati.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Film wydaje się być ciekawy, ale ja nie przepadam zarówno za tym aktorem, jak i aktorką :D Zdarza mi się obejrzeć coś z De Niro, ale rzadko ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo trafna recenzja. Mnie się bardzo podobał ten film i owszem, miał dużo elementów humorystycznych, takich, że aż sama buzia się śmiałą, ale była to również mądra i pouczająca opowieść z podłożem lekkiego dramatu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałam ten film zaraz kiedy wyszedł i bardzo mi się podobał. Najbardziej urzekło mnie kiedy Ben uświadamiał młodszym kolegom dlaczego zawsze mężczyzna powinien nosić bawełnianą chusteczkę. Film bardzo fajnie pokazuje różnice pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam filmu ale zachęciłaś mnie do obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja akurat lubię filmy, które nie są tylko stekiem śmiechu i humoru, ale i wieją odrobina smutku i refleksji. Bardzo ciekawa propozycja, choc wole czytać niż oglądać. Jakoś bardziej pracuje wtedy moja wyobraźnia. :) Trzymam kciuki za obronę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super film, oglądałam :) Końcówka była epicka

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo miałam okazję go obejrzeć, dobry film!

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła wygląda świetnie. Lubię takie życiowe firmy, gdzie można sobie przypomnieć co jest najważniejsze w życiu. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty